Rudolf “Rudi” Masarek urodził się 10 września 1913 r. w Pradze, w zamożnej rodzinie krawców. Gdy na ziemiach czeskich, znajdujących się pod okupacją Trzeciej Rzeszy, utworzono Protektorat Czech i Moraw, majątek Masarka, ze względu na jego żydowskie pochodzenie, został skonfiskowany, a on wraz z żoną trafił 10 sierpnia 1942 r. do getta w Theresienstadt (Terezinie). Po ponad miesiącu spędzonym w getcie Masarek wyruszył transportem oznaczonym symbolem „Bu” z Terezina do Obozu Zagłady Treblinka II. Przyjechał tu wraz ze swą żoną Gizelą Masarkovą (ur. 18 kwietnia 1923 r.), będącą w zaawansowanej ciąży. Jego żona nie miała szansy na przeżycie, za to Rudi został od razu zauważony przez SS-manów. Wyróżniał się w tłumie – był modnie ubrany i posiadał aryjski wygląd: niebieskie oczy i blond włosy. Swą wzorową sylwetkę zawdzięczał zawodowemu pływaniu i szermierce. To zapewne jego powierzchowność dała mu szanse na przeżycie w obozie. Masarek został skierowany do sortowania odzieży. Musiał zderzyć się z nową rzeczywistością, która była okrutna. Swym stylem pragnął wyrazić chęć do życia, pokazać, że nie da się złamać. Elegancki strój, który pomagał mu wyróżnić się na tle innych więźniów, dawał mu motywację do przeżycia kolejnych dni. Doradzał swoim ziomkom w kwestiach doboru garderoby, dzięki niemu chodzili w najlepszych jakościowo ubraniach, modnie ze sobą zestawionych. Wszystko to spowodowało, że czescy więźniowie traktowani byli lepiej przez oprawców.

Podczas pobytu w Treblince, przez błędną pisownie jego nazwiska, został uznany za członka rodziny pierwszego prezydenta Czechosłowacji – Tomasza Masaryka. Sam Rudolf nie wyprowadzał nikogo z błędu – ta fama również mogła ułatwić mu przetrwanie przeszło 10 miesięcy w Treblince. Rudolf cieszył się na tyle dużym zaufaniem zastępcy komendanta obozu, Kurta Franza, że ten pozwalał mu na wyprowadzanie psa Barrego na spacer.

Masarek, będąc w stopniu porucznika czechosłowackiej armii, włączył się do konspiracji przygotowującej bunt w obozie. Zorganizowanie zbrojnego powstania w realiach obozowych było bardzo trudne. Trzeba było wtajemniczyć odpowiednie osoby, które nie zdradziłyby zamiarów Niemcom. Zostawała jeszcze sprawa zdobycia broni, całego planu działania i rozdzielenie zadań pomiędzy poszczególne osoby. Mimo wielu niedogodności, wszystkie założenia zostały zrealizowane.

W relacjach więźniów, którzy przeżyli powstanie w obozie, przewija się informacja, że Masarek w dzień wybuchu buntu był bardzo roztrzęsiony. Wiedział, że zostanie w obozie do końca. Pałał żądzą zemsty za śmierć swojej rodziny. Żegnał się ze współwięźniami. Zadaniem Rudiego było ostrzelanie ukraińskich baraków z pobliskiego gołębnika, gdzie miał ukrytą broń. Według relacji Stanisława Kona cały czas podczas ostrzału krzyczał: „To macie za moją żonę, to za moje dziecko, które świata jeszcze nie widziało, a to za poniżoną ludzkość”.

(opracowano na podstawie: www.muzeumtreblinka.eu)